GMintWykonałaś dużą pracę. Zrobiłaś sporo wykrojów ubiorów historycznych dla „Echa Złotoryi”. Wykroje są obszerne, zwłaszcza damskie. Ile zużyłaś na to papieru?

 Na pewno ponad dwadzieścia dużych arkuszy szarego papieru. Przyznaję, że nie było łatwo przez to, że te stroje są takie obszerne. Najgorsze było to, że mam małe mieszkanie i nie dysponuję takim ogromnym stołem. Niektóre papiery musiałam ze sobą sklejać, tak obszerne były suknie! Poza tym od dawna cierpię na schorzenia kręgosłupa i podczas tej pracy znów odezwał się znajomy ból.

Ile czasu ci to zajęło?

Wykonanie wykrojów do jednego wzoru zajęło mi ponad dwie godziny. To dużo. W sumie zrobiłam wykroje do siedemnastu wzorów.

Jesteś z zawodu krawcową?

Tak, lecz już nie wykonuję swojego zawodu, jak wiesz. Dlatego nie dysponuję takim dużym stołem, na którym mogłyby się zmieścić te wykroje. Gdy zabierałam się do robienia wykrojów, wieczorem, po wszystkich posiłkach, to zajmowałam całą kuchnię. Mąż już się w kuchni nie mieścił. Zaczynałam około ósmej wieczorem, kończyłam około jedenastej. Powiem szczerze, że pod koniec miałam już dość.

 

Grażyna Młyńczak – autorka wykrojów ubiorów historycznych fot. archiwum rodzinne
Grażyna Młyńczak – autorka wykrojów ubiorów historycznych fot. archiwum rodzinne

 

Jakich wskazówek możesz udzielić tym, którzy będą chcieli uszyć stroje sami, a nie są zawodowymi krawcami?

 

Wykroje nie są zbyt skomplikowane. Chciałam tylko zaznaczyć, że przerywana linia oznacza złożenie tkaniny. Poza tym wykroje są głównie na rozmiar 36 lub 38. Jeśli trzeba powiększyć o jeden rozmiar, to należy dodać co najmniej po 2 centymetry po bokach. Trzeba też uważać, aby trzymać się nitki prostej, aby wykroju nie kłaść ukosem na tkaninie, bo ubiór potem będzie źle leżał. Na niektórych wykrojach jest jednocześnie przód i tył. To jest wyraźnie zaznaczone na papierze, tylko trzeba uważnie kopiować. Mam nadzieję, że z wykrojów będą korzystać te panie, które potrafią szyć, więc nie powinny mieć większych problemów. A te, które nie umieją, zaniosą wykrój do krawcowej.

Co można zmieniać w ubiorach względem wykrojów?

W jednym z wykrojów w męskim żakiecie na kołnierzu powinno być futro. Można je zastąpić na przykład aksamitem czy ciemną, grubszą tkaniną. Odradzam też szycie ze szlachetnych tkanin typu len, wełna czy aksamit, bo będzie to bardzo drogie. Myślę, że chodzi tu głównie o zabawę, przecież taka suknia będzie włożona raz czy dwa razy.

Chyba że ktoś chce wydać na strój dużo pieniędzy.

No tak. Poza tym nie mogą być użyte tkaniny wzorzyste, tylko wyłącznie jednobarwne, bo przecież były ozdabiane wzorzystymi taśmami. Nie jest to tania rzecz. Do sznurowania zamiast dziurek można zrobić pętelki z okrągłego sznureczka. Są takie w sprzedaży specjalnie do gorsetów. Wszywanie zamków błyskawicznych jest wykluczone.

Który wykrój był dla ciebie najtrudniejszy?

Była taka suknia wierzchnia i spodnia. Z trenem. Nazywa się houppelande. Była bardzo obszerna i właśnie do niej musiałam sklejać ze sobą arkusz papieru aż dwa razy. Na wierzchnią suknię i na spodnią. Myślę, że złotoryjanki nie zdecydują się na tę suknię. Na nią trzeba zużyć około ośmiu metrów tkaniny. Już sam rękaw, który sięga ziemi i jest okropnie szeroki, pochłonie ze trzy metry. Nie mówiąc o reszcie stroju. Z trenem. Chyba będą wolały wybrać skromniejsze stroje.

W imieniu całej redakcji „Echa Złotoryi” i Towarzystwa Miłośników Ziemi Złotoryjskiej bardzo ci dziękuję za nieodpłatne wykonanie wykrojów 17 ubiorów. Mam nadzieję, że złotoryjanki skorzystają z nich i będą szyły ubiory historyczne, aby uczcić osiemsetlecie miasta w 2011 roku.

 z Grażyną Młyńczak rozmawiała Agnieszka Młyńczak